Nie ukończenie rywalizacji przez Pereza przy podwójnym podium Mercedesa powoduje, że stajnia z Brackley znacznie przybliżyła się do kolejnego tytułu wśród konstruktorów.

Grand Prix Arabii Saudyjskiej: spokojny start, który nie zwiastował późniejszych emocji

W przeciwieństwie do początku rywalizacji w Formule 2, start wyścigu w F1 okazał się nadzwyczaj spokojny i nie przyczynił się do przetasowań w stawce. Duet Mercedesa spokojnie kontrolował sytuację z przodu. Hamilton mając za plecami bufor w postaci swojego zespołowego partnera regularnie powiększał przewagę oddalając się od Bottasa na 1,4 sekundy oraz na prawie 3 sekundy od Verstappena. Za czołową trójką plasował się Leclerc, który znajdował się przed Perezem, Norrisem, Oconem, Gaslym, Ricciardo i Alonso. Hiszpan wkrótce stracił swoją pozycję na rzecz Antonio Giovinazziego.

Grand Prix Arabii Saudyjskiej: czerwona flaga po kraksie Schumachera

Emocje zaczęły się na 10. okrążeniu wraz z wypadkiem Micka Schumachera. Kierowca Haasa rozbił się w tym samym miejscu co Charles Leclerc podczas drugiej sesji treningowej. Po kraksie Niemca konieczny był wyjazd samochodu bezpieczeństwa. Neutralizację postanowili wykorzystać Hamilton i Bottas, którzy zjechali do swoich mechaników po komplet świeżych opon. Verstappen z kolei pozostał na torze obejmując tym sposobem prowadzenie. Zanim jednak do tego doszło Holender był dyskusyjnie blokowany przez wspomnianego Fina. Ostatecznie zawodnik Mercedesa nie został ukarany, a sytuacja na torze sprzyjała liderowi rywalizacji, ponieważ po trzech okrążeniach wyścig został przerwany z powodu wywieszenia czerwonej flagi. To sprawiło, że Verstappen mógł zmienić ogumienie nie ponosząc strat czasowych. Restart zaplanowano na godzinę 21.15 czasu lokalnego i miał odbyć się z pól startowych. Z pierwszego pola startował Verstappen przed Hamiltonem, Bottasem i Oconem.

Grand Prix Arabii Saudyjskiej: czerwona flaga numer dwa

W trakcie drugiego startu Hamilton szybko zrównał się z Verstappenem i wydawało się, że bez problemu obejmie prowadzenie w wyścigu. Inne zamiary miał Holender, który ściął pierwszy zakręt i zablokował swojego najgroźniejszego rywala pozostając na pierwszym miejscu. Za nim znalazł się Ocon, zaś Brytyjczyk spadł na trzecią lokatę. Czwarty był Ricciardo, natomiast dopiero piąty był Bottas po tym jak zablokował opony podczas restartu. Ściganie jednak nie trwało długo i wkrótce ponownie doszło do przerwania rywalizacji. Tym razem czerwona flaga została wywieszona po serii incydentów, którą zapoczątkowała kolizja Sergio Pereza i Charlesa Leclerca. O ile Monakijczyk mógł kontynuować jazdę, o tyle Meksykanin musiał wycofać się z dalszej rywalizacji. Bolid oznaczony numerem 11 stanął w poprzek toru, co wywołało niemałe zamieszanie. Po chwili Mazepin uderzył w tył Williamsa George’a Russella.

Grand Prix Arabii Saudyjskiej: zamieszania ciąg dalszy

O 21.40 doszło do trzeciego tego wieczoru startu z pól startowych. Tym razem na czele był Ocon, który awansował na pozycję lidera po tym jak sędziowie uznali, że Verstappen wyprzedzał Hamiltona poza torem. Dalej plasowali się: Ricciardo, Bottas, Gasly, Leclerc, Giovinazzi, Sainz i Vettel. Świetny start ponownie zaliczył Hamilton, jednak Verstappen był jeszcze szybszy i awansował na pierwsze miejsce. Brytyjczyk w ostatniej chwili zwolnił, aby nie zderzyć się z Holendrem, jednak nie uchroniło to kierowcy Mercedesa przed delikatnym kontaktem z Oconem. 36-latek mógł jednak kontynuować jazdę po chwili wyprzedzając zawodnika Alpine. Strata do Verstappena wynosiła wówczas 1,5 sekundy. Po kilku kółkach miała miejsce kolejna kolizja. Tym razem z udziałem Yukiego Tsunody i Sebastiana Vettela. Japończyk uderzył w tył bolidu Aston Martina Niemca, jednak obaj pozostali na torze. Ogłoszono wirtualną neutralizację, która po kilku minutach została anulowana. W czołówce obyło się bez zmian. Prowadził Verstappen przed Hamiltonem, Oconem i Ricciardo. Z tyłu zaś ciekawy był pojedynek Kimiego Raikkonena z Sebastianem Vettelem. Pojedynek był tak zacięty, że dawni kierowcy Ferrari doprowadzili do kontaktu, a tym samym do dwóch kolejnych wirtualnych neutralizacji.

Grand Prix Arabii Saudyjskiej: emocje w pojedynku Verstappen vs Hamilton sięgają zenitu

37. okrążenie doszło do wyczekiwanego bezpośredniego pojedynku pomiędzy Verstappenem a Hamiltonem. Mistrz świata zaatakował kierowcę Red Bulla na prostej startowej, jednak 24-latek utrzymał prowadzenie po tym jak wywiózł rywala. To było jednak dopiero preludium do tego co wydarzyło się później. Verstappen otrzymał przez radio polecenie, aby oddał pozycję swojemu konkurentowi, co chciał uczynić na dojeździe do ostatniego zakrętu. Co ciekawe o niczym nie wiedział… Hamilton, który również zwolnił uderzając w tył bolidu z numerem 33. Skutki kolizji były jednak nieznaczne i obaj zawodnicy mogli kontynuować jazdę. Verstappen po tym incydencie oddalił się na dystans dwóch sekund, lecz niedługo potem ponownie przystąpił do oddania pozycji Hamiltonowi w 27. zakręcie i tym razem Brytyjczyk wysunął się na prowadzenie by… po chwili powtórnie spaść za plecy Holendra, któremu jednak przyznano pięć sekund kary za wyjazd poza tor i zyskanie przewagi na 37. okrążeniu.

Grand Prix Arabii Saudyjskiej: Hamilton zwycięża i zrównuje się w klasyfikacji z Verstappenem

Hamilton ostatecznie został liderem wyścigu na 44. okrążeniu i tak już zostało do końca. Za nim znajdował się Verstappen, któremu później doliczono kolejne 10 sekund kary do końcowego rezultatu co nie zmieniło pozycji Holendra. Trzeci był Ocon. Francuz był naprawdę bliski podium, jednak na ostatniej prostej stracił pozycję na rzecz Bottasa. Fin był na mecie przed kierowcą Alpine o zaledwie 0,102 sekundy! Piąty był Ricciardo, a punktowaną dziesiątkę uzupełnili: Gasly, Leclerc, Sainz, Giovinazzi oraz Norris.

W sumie Hamilton zdobył 26 punktów (25 pkt za zwycięstwo + 1 pkt za najszybsze okrążenie) co powoduje, że przed ostatnim wyścigiem sezonu w Abu Zabi obaj kierowcy mają na swoim koncie po 369,5 punktów! Bottas z kolei zapewnił sobie najniższy stopień podium w końcowej klasyfikacji, zaś Leclerc wyprzedził Norrisa. W tabeli konstruktorów natomiast prowadzi Mercedes, który bardzo przybliżył się do końcowego triumfu.

Ostatni akt tego fascynującego sezonu będzie miał miejsce 12 grudnia na torze Yas Marina. Start wyścigu o godzinie 14.00 czasu polskiego.